🐍 Wesele Akt 1 Scena 36 Interpretacja

Akt 1, Scena 28, Biznesmen, Poseł. S C E N A 28. B i z n e s m e n, P o s e ł. B i z n e s m e n. Ciężko w interesach, pośle, w koniunkturze czasy gorsze. i zarobić trudno teraz, stratę trzeba ponieść nieraz; rosną koszty i podatki,

Szczegółowe streszczenie Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Szacunkowy czas czytania: 29 minut. Nie masz tyle czasu? Czytaj: Streszczenie krótkie Jest listopadowa noc, rok tysiąc dziewięćsetny. Z wiejskiej chaty dobiegają dźwięki weselnej muzyki. Zebrani w świetlicy goście ubrani są w krakowskie stroje ludowe. Na środku izby stoi suto zastawiony stół, w rogu biurko, zarzucone papierami, a nad nim wisi fotografia „Wernyhory” i reprodukcja „Bitwy pod Racławicami”. Nad drzwiami wejściowymi wisi ogromny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, a nad drzwiami, prowadzącymi do alkierza – obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Rydlówka - Muzeum Młodej Polski Akt pierwszy Scena 1 Czepiec, Dziennikarz Rozmowa między Dziennikarzem a Czepcem. Czepiec wypytuje przybysza z miasta o sytuację polityczną na świecie. Dziennikarz wyjaśnia, że jest już znudzony politykami i tęskni za polską wsią, cichą i spokojną. Czepiec mówi, że ludzie na wsi są ciekawi wieści, czytają każdego dnia gazety i wiedzą o wszystkim. Zarzuca Dziennikarzowi, że naśmiewa się z chłopów, a przecież z takich właśnie ludzi wywodził się Głowacki. Scena 2 Dziennikarz, Zosia Dziennikarz pyta Zosię, dlaczego jest smutna. Zachwyca się urodą dziewczyny, jej wdziękiem. Zosia stwierdza, że mężczyzna ją bałamuci, choć potrafi odróżnić prawdziwe uczucie od salonowych żartów. Jest zaskoczona, że redaktor poczytnego dziennika wpatruje się w nią jak w obrazek. Dziennikarz chce się dowiedzieć, dlaczego się na niego gniewa. Zosia odpowiada, że jego miłe słowa są nie dla niej, ponieważ nigdy nie będą sobie przeznaczeni. Mężczyzna mówi, że jego zachowanie wynika z towarzyskiej „rozlewności”. Scena 3 Radczyni, Haneczka, Zosia Haneczka żali się Radczyni, że wszyscy tańczą, a ona i Zosia stoją, choć chętnie dołączyłyby do towarzystwa. Radczyni radzi, aby bawiły się razem. Zosia wyjaśnia, że chciałaby tańczyć z drużbami, którzy mają na głowach czapki z pawimi piórami. Kobieta odpowiada, że tańczące towarzystwo nie jest dla młodych dziewcząt, gdyż często dochodzi do bójek. Zosia i Hania przekonuję ciotkę, że za chwilę 4 Radczyni, Klimina Klimina wita się z Radczynią i przedstawia jako wdowa po wójcie. Radczyni wyjaśnia, że pochodzi z Krakowa. Kobiety obserwują syna Radczyni, który patrzy się na dziewczęta. Klimina stwierdza, że panowie z miasta boją się dziewcząt ze wsi. Radczyni odpowiada, że każdy powinien bawić się w swoim towarzystwie. Wdowa po wójcie wyjaśnia, że chciała porozmawiać z Radczynią, żeby wyswatać jej syna. Włodzimierz Tetmajer - Wesele w Bronowicach Scena 5 Zosia, Kasper Zosia zaprasza do tańca drużbę, Kaspera. Młodzieniec stwierdza, że dziewczyna jest zuchwała, ale chętnie zaczyna z nią tańczyć. Mówi, że swatają go z pierwszą druhną, Kasią. Kasper zachwyca się szczupłą talią Zosi, dodając, że Kasia jest szersza w pasie. Zosia pyta go, czy kocha Kasię, a młodzieniec odpowiada wymijająco, że Zosia jest 6 Haneczka, Jasiek Haneczka rozmawia z Jasiem, zachęcając go do tańca. Młodzieniec zgadza się, zadowolony z jej towarzystwa. Scena 7 Radczyni, Klimina Radczyni wypytuję Kliminę o żniwa i prace w gospodarstwie. Po chwili zauważa, że gospodyni jest jeszcze młoda i sama powinna wydać się za 8 Ksiądz, Pan Młody, Panna Młoda Pan Młody prosi Księdza, aby o nich nie zapomniał. Ksiądz odpowiada, że są tacy, którzy nim gardzą, ponieważ z pochodzenia jest chłopem. Cieszy się z obecności na weselu, gdyż są tu ludzie, którzy podobnie jak on pochodzą ze wsi. Pan Młody życzy mu szybkiego awansu. Panna Młoda nie rozumie, o czym mówią, dodaje, że jedyne co może ksiądz dostać, to „ciarachy tworde”. Pan Młody wyjaśnia żonie, że miał na myśli kościelne dostojności, które mają być przyznane księdzu. Ksiądz stwierdza, że dziewczyna jest naiwna i niewinna. Scena 9 Pan Młody, Panna Młoda Panna Młoda zarzuca mężowi, że wyłącznie mówi o ich miłości. Młodzieniec pyta, czy woli całowanie. Pragnie, aby ukochana zapewniła go o swych uczuciach, jest szczęśliwy. Prosi Pannę, aby go pocałowała. Dziewczyna stwierdza, że jest nienasycony. Zauważa, że mąż jest blady i rozgorączkowany. Mężczyzna odpowiada, że kobiety nie dawały mu spokoju. Kochał już wiele razy, lecz teraz pragnie kochać po swojemu. Jest pewien, że nikt już mu nie odbierze żony. Dziewczyna woła, aby poszli tańczyć. Scena 10 Poeta, Maryna Poeta rozmawia z Maryną. Wyznaje, że chciałby, aby jakaś wiejska dziewczyna pokochała go. Maryna pyta, czy to ona miałaby mu się oświadczyć. Mężczyzna wyjaśnia, że miał inne plany – chciał szeptać czułe słowa, dowiedzieć się, czy w sercu panny są jakieś uczucia. Dziewczyna żali się, że jej serce jest zimne, a ten, który ją pokocha, będzie miał trudne zadanie i zawsze można się sparzyć. Przez chwilę przekomarzają się. Maryna nie wierzy w miłość, w Amora, Poeta natomiast stara się ją przekonać. W końcu stwierdza, że choć mieli się uczyć od siebie wzajemnie, to jego nauka poszła na marne, była tylko sztuką dla sztuki. Dziewczyna odpowiada, że Poeta może podejmować się każdej sztuki, lecz ona chce mieć spokój. Nie wierzy w słowa mężczyzny i jest przekonana, że prędzej on się zakocha niż ona. Poeta wyjaśnia, że bawił ją rozmową, a tak naprawdę tajemnicą jest kobieta. Maryna mówi, że to on jest 11 Ksiądz, Pan Młody, Panna Młoda Ksiądz rozmawia z młodą parą. Przestrzega Pannę Młodą, że teraz ich miłość jest wielka, lecz czas wszystko chłodzi. Dziewczyna odpowiada, że Bóg pobłogosławił ich uczucie przed ołtarzem, a jeśli kiedykolwiek mąż ją zdradzi, to kochance wydrze włosy z głowy. Dla Pana Młodego zazdrość jest dowodem 12 Pan Młody, Panna Młoda Pan Młody dopytuję żonę, czy go kocha i czy jest jego. Dziewczyna zapewnia go, że tak, lecz nie powinien cały czas o tym mówić. Młodzieniec zachwyca się jej urodą i strojem. Panna Młoda żali się, że ma za ciasne buciki. Mąż radzi, aby je zdjęła i tańczyła boso. Panna Młoda odpowiada, że musi być w butach na 13 Ksiądz, Pan Młody Pan Młody wyjaśnia Księdzu, że może przeczyć sam sobie, lecz każdy ma szczęście tuż przed sobą i należy podążać za nim. Ksiądz jest przeciwnego zdania – uważa, że nie każdy może podążać za głosem serca, ponieważ nie każdy może otrzymać to, po co 14 Radczyni, Maryna Radczyni obserwuje tańczące panny. Obok zatrzymuje się Maryna, zmęczona tańcem z Czepcem. Radczyni mówi, aby odpoczęła, ponieważ może się przeziębić. Dziewczyna odpowiada, że teraz zrozumiała, że czym innym jest złoto, a czym innym miedź. Radczyni mówi, żeby nie plotła głupstw i 15 Maryna, Poeta Poeta przystaje przy Marynie, zachwycony blaskiem jej oczu. Dziewczyna wyjaśnia, że zmęczyła się przy tańczeniu. Mężczyzna jest przekonany, że Maryna tęskni za miłością i pyta, komu oddała swoje serce. Dziewczyna zaczyna przekomarzać się z nim, odrzucając jego zaloty. Poeta żałuje uczuć, które tak się garną do siebie. Maryna pyta, czy sądzi, że jest zajęta. Mężczyzna odpowiada, że Maryna pamięta, co komu wypada. Dziewczyna mówi, że żal uczuć, które tak do siebie 16 Zosia, Haneczka Zosia zwierza się Haneczce, że chciałaby kiedyś kogoś bardzo pokochać. Haneczka mówi, że to pod wpływem weselnej muzyki w sercu Zosi narodziło się pragnienie miłości, lecz jeszcze wiele łez wyleje, zanim spotka prawdziwą miłość. Najpierw musi poznać smak cierpienia, nędzy, bólu, zanim odkryje radość. Zosia odpowiada, że gdyby była Fortuną, to obdzieliłaby sprawiedliwie wszystkich ludzi, żeby się nie męczyli i poświęcali miłości. Dla niej miłość nieszczęśliwa jest karą. Haneczka wyjaśnia jej, że najpierw musi się napłakać, by wreszcie stanąć przed ołtarzem, cierpieć, by w końcu uszanować prawdziwe uczucie. Zosia odpowiada, że gardzi nieszczęśliwą miłością. Chciałaby spotkać kogoś, kto by spodobał się jej od pierwszego wejrzenia i kogo mogłaby pokochać. Scena 17 Pan Młody, Żyd Pan Młody wita na weselu Żyda, Mośka. Nazywa go przyjacielem, lecz mężczyzna odpowiada, że są takimi przyjaciółmi, którzy się nie lubią. Dodaje, że Pan Młody następnego dnia zrzuci swój chłopski strój. Młodzieniec wyznaje, że chciał zobaczyć jego córkę, Rachelę. Żyd wyjaśnia, że dziewczyna wkrótce zjawi się, ponieważ jako osoba wykształcona, chce popatrzeć na bawiących się panów. Chwali się, że Rachela jest nowoczesną panną, czyta książki, bywała we wiedeńskiej operze i nosi modnie upięte włosy. Lubi również poezję i chłopów, którym udziela kredytów. Pyta Pana Młodego, dlaczego ożenił się z chłopką, skoro są inteligentniejsze panny. Pan Młody odpowiada, że takie panny wydają mu się przeciętne i nie chce „zapychać nimi każdej piędzi naszej ziemi”.Scena 18 Pan Młody, Żyd, Rachel Pojawia się Rachel i wita się z Panem Młodym po francusku. Dodaje, że zwiodła ją muzyka weselna i pyta ojca, czy pozwoli jej bawić z innymi. Mosiek odpowiada, że córka nie wstydzi się go i Pan Młody musi ją uszanować. Młodzieniec zaprasza dziewczynę na weselną 19 Pan Młody, Rachel Rachel określa tańczących ludzi jako barwne przedstawienie teatralne. Szła do chaty przez błoto, nęcona muzyką i bawiącymi się ludźmi. Jest przekonana, że ten widok nadaje się, by opisać go w wierszu i Pan Młody uczyni to, kiedy się zmieni. Młodzieniec mówi, że czuje spokój i ciszę we wsi. Do tej pory żył tak jakby w ciasnym, spleśniałym świecie, gdzie wszystko było szare i stare. Tu odnalazł młodość, urodę, zdrowie i kolory życia. Od miesiąca chodzi boso i czuje się zdrowszy. Scena 20 Pan Młody, Rachel, Poeta Do Pana Młodego podchodzi Poeta, mówiąc, że żona chce z nim porozmawiać. Młodzieniec przeprasza Rachel, która jest przekonana, że Panna Młoda będzie mu czyniła wymówki, ponieważ kiwa na nią głową. Poeta wyjaśnia, że chodzi o jakieś 21 Rachel, Poeta Poeta mówi Rachel, że interesuje się nią. Zauważa, że dziewczyna zna poezję. Rachel pyta, czy uważa, że za chwilę porwie ją Amor. Podobne słowa prawił jej pewien urzędnik, lecz ona pragnie mężczyzny, który przemawiałby do niej słowami poezji. Poeta dopytuje się, czego sobie życzy. Rachel odpowiada, że rozkoszy, miłości, namiętności i szczęścia. Mężczyzna pyta ją, czy pragnęłaby wolnej miłości i co zrobiłaby, gdyby takie uczucie ją spotkało. Dziewczyna wyjaśnia, że wówczas przestałaby 22 Radczyni, Pan Młody Pan Młody rozmawia z Radczynią. Kobieta ostrzega go, by uważał, ponieważ każdy, kto staje przed ołtarzem targany namiętnością, topi się. Młodzieniec odpowiada, że w tej chwili najważniejsze dla niego jest to, by muzykanci ładnie grali. W tej szczęśliwej chwili cały świat wydaje mu się przychylny, chciałby kupić grajka, który potrafiłby wygrać wszystko, co teraz gra mu w 23 Pan Młody, Poeta Pan Młody pyta Poetę, jak się czuje na weselu. Wydaje mu się, że patrzy na cudze szczęście, nie na swoje. Chciałby w słowach poezji opisać wszystko, co się wydarzyło: pierwsze spotkania z ukochaną, ich rozmowy aż do chwili, kiedy stanęli na ślubnym kobiercu. Poeta uważa, że to, co oni rozumieją przez prozę, zmienia się w dźwięki i rymy, odbijając się echem w literaturze. Zastanawia się, jakimi słowami mógłby opisać śmierć człowieka na stosie, który śpiewa, mając na głowie wieniec z róż. Uważa, że w takim wierszu byłaby ogromna siła. Scena 24 Poeta, Gospodarz Poeta wyznaje Gospodarzowi, że pod wpływem muzyki weselnej w jego sercu zrodziło się pragnienie kochania. Każdy jest zdolny do miłości: rycerz w złocistej zbroi czy też chłop, a każda historia miłosna jest zarazem wesoła i smutna. Zachwyca się polskim ludem – prostym, rubasznym, o rycerskim harcie. Gospodarz przyznaje mu rację, dodając, że w każdym chłopie coś się burzy. Poeta mówi, że ich serce wyrywa się do rzeczy śmiałych, lecz powstrzymuje je pospolitość. Gospodarz stwierdza, że w każdym pokoleniu rodzi się ktoś wielki, ale jego zapał gaśnie, ponieważ nie otrzymuje żadnej zachęty. Poeta odpowiada, że w oczach panów chłop urasta do potęgi Piasta. Gospodarz zgadza się z jego słowami i dodaje, że chłopi żyją w zgodzie, zachowując godność, rozwagę i pojęcie. Uważa, że „chłop potęgą jest i basta”.Scena 25 Poeta, Gospodarz, Czepiec, Ojciec Do Gospodarza i Poety podchodzą Czepiec i Ojciec. Gospodarz zachwala wesele, na którym zjawiło się tylu gości z Krakowa. Ojciec mówi, że dla ludzi z miasta pobyt na wsi jest nowością. Gospodarz dodaje, że to leczy ich z ospałości. Czepiec pyta Poetę, czy podoba mu się wieś. Mężczyzna odpowiada, że czuje się tu jak u siebie. Czepiec stwierdza, że tylko na wsi są jeszcze ludzie z fantazją. Gdyby kiedykolwiek ktoś chciał skorzystać z ich chęci, to kosy wiszą przygotowane nad boiskiem. Przechwala się, że jest silny i pewnego dnia pobił Żyda. Zachęca Poetę, aby ożenił się z chłopką i zamieszkał na wsi. Poeta odpowiada, że czuje potrzebę podróżowania po świecie. Potrafi przez jakiś czas zamieszkać w jednym miejscu, ale kiedy czuje się zranionym, natychmiast wyjeżdża. Czepiec radzi, by poślubił prostą kobietę, bo taka da mu wiele szczęścia i mało go będzie kosztowała. Określa mężczyznę mianem „latawca”.Scena 26 Ojciec, Dziad Dziad gratuluje Ojcu udanego wesela. Ojciec mówi, że panowie nudzą się sami i dlatego bawią się z ludźmi z niższego stanu. Dziad wspomina, że dawniej między panami a chłopami dochodziło do zatargów, a teraz potrafią razem tańczyć. Razem modlą się za dusze zmarłych. Dziad dodaje, że wnuk Ojca będzie 27 Dziad, Żyd Żyd mówi do Dziada, że musi przygotować w karczmie izbę, bo weselnicy po zabawie przyjdą do niego. Dziad zarzuca mu, że zjawił się po to, aby zachęcić gości do picia w karczmie. Chwali Pana Młodego i jego gości, którzy przywitali się z chłopami jak należy. Żyd nazywa to szopką, która nic nie 28 Żyd, Ksiądz Ksiądz przypomina Mośkowi o terminie zapłaty za dzierżawę karczmy. Przyglądają się bójce Maćka z Czepcem. Ksiądz zarzuca Żydowi, że chce się wzbogacić na chłopach, sprzedając im wódkę. Radzi, by przypomniał Czepcowi o zapłacie za alkohol. Żyd odpowiada, że boi się zadzierać z pijanymi 29 Żyd, Ksiądz, Czepiec Do Księdza i Żyda podchodzi Czepiec. Ksiądz upomina Czepca, by nie wszczynał bójek. Mosiek przypomina o długu, co wzbudza gniew mężczyzny. Ksiądz radzi Żydowi, aby zwrócił się do sądu. Czepiec ze złością mówi, że to dzięki łaskawości Księdza Mosiek wynajmuje karczmę. Żyd prosi, by Ksiądz obniżył czynsz, który zapłaci wówczas, kiedy Czepiec odda mu pieniądze. Ksiądz nakazuje Czepcowi, żeby zapłacił Żydowi. Czepiec jest 30 Pan Młody, Gospodarz Pan Młody żali się Gospodarzowi, że weselnicy kłócą się. Gospodarz przypomina mu, że polski chłop ma temperament, a na wsiach długo wspominano rok czterdziesty szósty. Pan Młody mówi, że zna to wyłącznie z opowiadań, a jego pokolenie już zapomniało o tych wydarzeniach. Gospodarz zgadza się z nim, dodając, że jego ojciec również walczył i został zabity. Pan Młody stwierdza, że ludzie zmieniają się i zapominają o przeszłości, nędzy, mękach, a teraz stroją się w pawie pióra. Gospodarz wyjaśnia, iż w ludziach nadal tli się jakaś wiara. strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 -
karta pracy 2015-12. karta pracy 2b. Karta pracy 2. Karta pracy 2 Konstrukcje (2) 311 [51]-01-122 Karta pracy egzaminacyjnej. co tu nie pasuje karta pracy. Wesele Akt 1. KARTA PRACY NR 1- WESELE STANISŁAWA WYSPIAŃSKIEGO AUTOCHARAKTERYSTYKA CHŁOPÓW postać scena wypowiedź cechy, postawy Czep Wesele – Stanisław Wyspiański Wesele – Andrzej Wajda Wesele – Akt III – Scena pierwsza. Gospodarz. Gospodarz sam w izbie znużony kładzie się na zestawionych krzesłach. Wesele – Akt III – Scena druga. Gospodarz. Poeta, Nos, Pan młody, Gospodyni, Panna młoda. Poeta i Pan młody przyprowadzają spitego Nosa i chcą go położyć spać. Jednak on nie chce. Opowiada że widzi las a w nim drzewa, które lecą precz. Panna młoda stwierdza, że spił się on ale Nos chce jeszcze wina, które podaje mu Poeta. Gospodarz natomiast pyta się Nosa gdzie się tak uwinął. Dopiero drugi dzień wesela a on już pada z nóg. Nos odpowiada że chciał się zagłębić w tym zdrowym tłumie ale jego natura spowodowała, że musi wyjść na plan pierwszy. Skarży się też na ból serca, a wszyscy mówią, że nie powinien pic gdy ma je chore. Ten odpowiada, że pije bo musi. Wtedy w piersi serce czuje i po polsku coś rozumie. Gdyby jeszcze Chopin żył, też by pił. Później Nos wspomina że tańczył z Morawianką i żeby na niego poczekała, gdy się prześpi to znowu zatańczą. Gospodarz znużonym głosem mówi, że jest bardzo śpiący, a Gospodyni wysyła go na łóżko. Ten jednak postanawia zostać w fotelu. Mówi dobranoc Nosowi, ale ten wcale nie chce usnąć. Opowiada jak całował Morawiankę i pił wino. Wypił go w końcu całą flaszkę a że w środku był jej włos, którym chciał wyciągnąć korek, wypił go razem z winem. Gdy chciał dalej całować dziewczynę runął jak głaz. Poeta mówi mu, że należy najpierw całować a potem pić. Gospodarz natomiast wygania ich chcąc w końcu spać. Pan młody z Poetą zaczynają zastanawiać się co się dzieje z człowiekiem gdy śpi a Nos mówi, że gdy się wyśpi na ten temat powie mowę, ponieważ codziennie o tym myśli. Gospodarz znowu wygania wszystkich, a Nos w końcu zasypia. Wesele – Akt III – Scena trzecia. Czepiec, Muzykant. Czepiec kłóci się z Muzykantem, któremu zapłacił za to żeby mu grał. Ten wysyła go spać, mówiąc że już zagrał dla niego za jego pieniądze, a teraz niech potańcują inni. Wesele – Akt III – Scena czwarta. Czepiec, Czepcowa. Czepiec jednak nie daje za wygraną chcąc bić muzykantów, a jego żona próbuje go powstrzymać, mówiąc że jest on pijany i powinien iść do domu. Wesele – Akt III – Scena piąta. Czepcowa, Gospodyni. Czepcowa pyta się Gospodyni czy jej już śpi. Ta odpowiada że tak, a później przyglądają się miastowym i stwierdzają, że chyba im się tu podoba, skoro nie idą spać. Wesele – Akt III – Scena szósta. Rachel, Poeta. Rachel narzeka, że nie zbliżyli się za bardzo z Poetą, ponieważ jest ona wciąż nieśmiała. A gdy on wyjedzie to zapomni o niej co sprawi że ogarnie ją smutek. Poeta odpowiada, że smutek to piękno a gdy ten żal opanuje ją całą to powinna ubrać się modnie i pójść na bal. Tam się spotkają. Rachel pyta się go co będzie jeżeli smutek zmieni się w żal, a Poeta odpowiada że zamieni go w sonet lub lirykę, albo feleton powieści. Rachel pyta znowu co z muzyką w jej sercu która jest szczerą miłością do niego, a Poeta mówi, że znajdzie się ona w wierszu. Wesele – Akt III – Scena siódma. Haneczka, Pan młody. Haneczka dziękuje Panu młodemu, że mogła się tak wytańcować Mówi również, że chciała pocałować drużbę, za co karci ją Pan młody, a ona odpowiada, że przecież oni się całują. Pan młody mówi, że poetom to uchodzi, ale nie jej. Wszystko może robić tylko nie całować, bo drużba jest za głupi na to. [metaslider id=1923] Wesele – Akt III – Scena ósma. Poeta, Maryna. Poeta pyta Marynę dlaczego jest sama. Ta odpowiada, że pięknieje w samotności i mówi, że stał się on już szczęśliwy ponieważ upoetyzował wszystko w koło. A oni, chociaż nie są poetami, to wydaje się im, że ogarnia ich jakaś kaskada czułości. Poeta mówi, że może przez tę noc nieprzespaną i przetańczoną stali się aniołami. Maryna zastanawia się co z tą anielskością począć i dochodzi do wniosku że wsiądą do wozu, lokaj z bicza trzaśnie, a Poeta dopowiada że wszystko wtedy zgaśnie. Maryna mówi dalej Poecie, że podsłuchała chłopów, którzy mówili o Polsce, mówili że tak dalej być nie może i ona wierzy w to, ponieważ wydaje jej się to rozsądne. Poeta stwierdza, że nie ma co skarżyć się ciągle na biedę, a dziewczyna przyznaje mu rację. Trzeba iść za popędem a on czuje się przemieniony, choć nie chce się do tego przyznać przed samym sobą. Mówi, że tyle było wokół niego głupoty i podłości że można od tego oszaleć. A on czuje wszędzie poetyczność i słyszy jakby płacz, jakby łkanie. Maryna trochę wystraszona pyta się co mu jest i proponuje aby poszedł ochłonąć na zewnątrz na wichrze. On odpowiada że tam jest jeszcze gorzej, ponieważ tam są siły które raz go uwalniają a raz pętają, szczęście go mija a nieszczęście tuli. Maryna podziwia Poetę za to że tak wszystko pamięta i nad wszystkim się rozczula. Wesele – Akt III – Scena dziewiąta. Czepiec, Kuba. Czepiec przegania Kubę, mówiąc że tu starszeństwo się bawi, a Kuba odpowiada że powiedziałby mu coś gdyby się tak nie ciskał. Czepiec zainteresowany pyta się co? Kuba mówi, że ma on gdzieś iść razem z Gospodarzem bić Moskali. Opowiedział mu jak to zjawił się jakiś wielki pan i rozmawiał z Gospodarzem, a później ten zawołał Jaśka. Chłopak siadł zaraz na koń krzycząc; „bić Moskali„. Ten pan który się tu zjawił był z Ukrainy i miał chyba ze sto lat. Czepiec jednak nie wierzy mu ale Kuba mówi, że po przybyszu została złota podkowa, którą Gospodyni zaraz schowała. Czepiec postanawia rozmówić się z Gospodarzem. Wesele – Akt III – Scena dziesiąta. Czepiec, Dziad. W drzwiach Czepiec wpada na Dziada, który mówi mu że chłopi się ruszyli i złapali za broń. Jasiek po wsiach na koniu goni i wszystkich budzi a on, Czepiec, wójt, w tym czasie pije. Wesele – Akt III – Scena jedenasta. Czepiec, Gospodyni. Czepiec pyta Gospodynię co się dzieje wkoło, ale ta odpowiada że jej się wyszumiał i teraz śpi, a ona niewiele z tego rozumie. [metaslider id=2519] Wesele – Akt III – Scena dwunasta. Radczyni, Dziennikarz. Radczyni pyta Dziennikarza jak to jest, że pomimo tak absorbującej pracy zwabiło go wesele. Ten odpowiada, że rad jest że mógł się na chwilę oderwać. W jego pracy nie ma nic na serio nie ma prawdy wszystko to prowizorka. Radczyni mówi, że wszystko zależy od człowieka, który decyduje czy ucieka z posterunku. Dziennikarz mówi że bywa on w różnych miejscach, gra w karty, spotyka się z przyjaciółmi, których coraz więcej brakuje. Z nudów przyjechał na wesele i dobrze jest mu tutaj. Wesele – Akt III – Scena trzynasta. Radczyni, Panna młoda. Radczyni pyta się Panny młodej, jak wyobraża sobie życie z wykształconym mężem i o czym będą rozmawiali wieczorem. Panna młoda mówi, że jeszcze nie wie i po co by mieli o czymś rozmawiać skoro nie byłoby nic do powiedzenia. Wesele – Akt III – Scena czternasta. Panna młoda, Marysia. Marysia mówi siostrze, że będzie ona tęskniła za tym domem w którym wyrosła, za rodziną z którą żyła i chociaż będzie panią i nie będzie harowała to będzie jej żal. Panna młoda odpowiada, że będzie to krótki żal i mała szkoda. Marysia mówi, że tu zostanie jej dusza, ale teraz niech się cieszy. Wesele – Akt III – Scena piętnasta. Marysia, Ojciec. Marysia rozmawia z Ojcem o weselu, a ten mówi że za chwilę już Panna młoda będzie na swoim i nic mu do niej. Rozmowa schodzi na małżeństwo Marysi, która ożeniła się ze swoim swatem, Wojtkiem, a Ojciec zarzuca jej że mogła z Panem, którego on jej swatał. Córka odpowiada, że nic nie poradzi że się w swacie zakochała. Teraz jej trochę żal gdy patrzy na swoją siostrę. Ojciec pyta gdzie jej mąż a ona odpowiada że śpi, a jej kazał tu przyjść i potańcować jeszcze, do czego zachęca ją też jej Ojciec. Ale Marysi jest markotno i nie ma na to ochoty. Wesele – Akt III – Scena szesnasta. Poeta, Panna młoda. Panna młoda opowiada Poecie o śnie, w którym śnił jej się diabeł i złota karoca. Ale nie powinien on drwić z niej i dziwić się, ponieważ on na jawie takie rzeczy widzi i o tym opowiada. Poeta stwierdza, że z takiego bajania można sobie taki powóz kupić i niejednego diabła razem z nim. Panna młoda opowiada dalej jak w jej śnie biesy wiozły ją przez lasy, przez miasta, a gdy zapytała się dokąd tak gnają to odpowiedzieli, że do Polski. Pyta się Poety czy wie gdzie ta Polska jest. On odpowiada, że może jej szukać po całym świecie i tak jej nie znajdzie. Panna młoda stwierdza, że może w takim razie nie warto jej szukać, a mężczyzna mówi, żeby przyłożyła rękę do piersi, tam serce puka i to właśnie jest Polska. Wesele – Akt III – Scena siedemnasta. Poeta, Pan młody. Pan młody zapamięta tą noc na długo i nie tylko dlatego że jest to noc poślubna, ale również dlatego że ujęły go jakieś kleszcze przestrachu i grozy, że widział wiele widziadeł które odebrały mu sen. Poecie natomiast dodaje to siły i czuje się tak że mógłby wspiąć się na najwyższą skałę i jest pewny że stanąłby tam. Pan młody spokojne życie przy żonie i na łonie natury i nie potrzeba mu jakichś wielkich dzieł. Wesele – Akt III – Scena osiemnasta. Pan młody, Poeta, Czepiec. Pojawia się Czepiec z kosą w ręku. Pan młody pyta się go co się stało. Czepiec widzi że nie wiedzą co się dzieje i mówi że są oni ślepi i nie do nich przyszedł. Poeta mówi, że jeżeli do brata to śpi on i nie należy go budzić. Czepiec stwierdza, że nie dogadają się oni, ponieważ nie rozumieją go oni. Poeta potwierdza to. Wesele – Akt III – Scena dziewiętnasta. Poprzedni, Gospodarz. Czepiec budzi Gospodarza i mówi, że we wsi chłopi się burzą a on śpi. Ten ledwo rozbudzony pyta się o co chodzi a Czepiec odpowiada że nie w głowie mu spanie, chce działać i czeka na dalsze rozkazy. Musi on wstawać i iść do chłopów, którzy czekają aż przekaże on im rozkazy, które dostał. Gospodarz i pozostali są zdziwieni i nie wiedzą o co chodzi, a Czepiec mówi że wszystko jest gotowe, chłopi czekają z kosami i jeżeli panowie nie pójdą z nimi to kosy przeciw nim skierują. Mówi też, że to przecież oni rozpalili jego lica a Gospodarz stwierdza, że nie trzeba zaraz chwytać za ostrze. Poeta dodaje, że przecież się nic nie dzieje. Patrzą następnie przez okno gdzie zaczyna świtać i zachwycają się tym widokiem, a Czepiec zarzuca im, że zajmują się tylko takimi sprawami a nie wiedzą co się dzieje w duszy chłopów. Jest ich tu wielu, czekają i to wcale nie jest sen. Gospodarz nie może przypomnieć sobie co się wcześniej działo, choć świta mu coś w głowie. Czepiec mówi, że w głowie im tylko majaki i przypomina Gospodarzowi, że był ktoś u niego i kazał mu rozesłać wici. Każe im wyjść i zobaczyć co się dzieje na drodze krakowskiej, wtedy może zrozumieją. Poeta mówi, ze wyjrzy, ponieważ stąd też widać. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta. Pan młody, Czepiec, Gospodarz. Pan młody mówi, że niepotrzebne są gniewy i że Czepiec jest rozpalony. Ten odpowiada, żeby poszedł zobaczyć na gościniec to będzie wiedział dlaczego. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta pierwsza. Gospodarz, Czepiec. Gospodarz mówi że są oni pijani, a Czepiec woła przez drzwi parobków. Wchodzi ich dwóch, w tym Kasper i stają oni na warcie przy drzwiach. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta druga. Gospodarz, Czepiec, Parobcy. Czepiec pyta Gospodarza kto u niego był i jaki rozkaz mu dał, ale on nie może sobie przypomnieć. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta trzecia. Poprzedni, Pan młody. Pan młody wchodzi drzwiami z zewnątrz i mówi że przeleciało przy nim stado białych gołębi. Woła Jagę, swoją żonę, ale Kasper który stoi przy drzwiach weselnych mówi, że nie trza tu im żadnych bab. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta czwarta. Poprzedni, Panna młoda. Panna młoda jednak wchodzi do izby odpychając Kaspra i wymyślając mu, a ten mówi jej że lepiej poszłaby się przespać ze swoim mężem. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta piąta. Poprzedni, Poeta. Do izby wpada Poeta, krzycząc że z pól zerwało się stado wron, a na niebie w chmurach dzieją się jakieś dziwne rzeczy. Pan młody patrząc przez okno przypatruje się pierwszym zorzom. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta szósta. Poprzedni, Gospodyni. Gospodyni wchodzi i mówi, że całe pole pod Krakowem roi się od kos. Poeta stwierdza, że musi to zobaczyć i wybiega z Gospodynią. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta siódma. Poprzedni, bez Poety i Gospodyni. Pan młody i Panna młoda, która pokazuje mu że dają im jakieś znaki, wybiegają również. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta ósma. Poprzedni, bez państwa młodych, Poeta. Poeta, który wrócił, mówi że słyszał już śpiew i głosy, ale szalejący wiatr zagłuszył wszystko. Wesele – Akt III – Scena dwudziesta dziewiąta. Poprzedni, Pan młody. Pan młody wbiega i mówi, że z zorzy zrobił się krwawy sznur na niebie. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta. Poprzedni, Panna młoda. Panna młoda wchodzi i mówi że na ganeczku siadł ogromny kruk, potem wzbił się i spadł strząsając z brzóz rosę. Później odszedł. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta pierwsza. Poprzedni, Gospodyni. Wpada Gospodyni i mówi do Czepca, żeby poszedł spać i po co wszyscy się kos czepili. Kasper odpowiada, że coraz więcej ich przybywa. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta druga. Poprzedni, wielu chłopów z kosami poubieranymi jak do drogi. Gospodyni krzyczy: ?Gwałtu rety?, a Gospodarz zastanawia się cały czas gdzie się mają oni udać. Nie może sobie jednak przypomnieć, a Poeta mówi że w nocy nawiedził go duch w czarnej zbroi i mówił, żeby wytężał słuch. Gospodarz pyta czy oni tam słyszą jakiś śpiew z góry a Poeta odpowiada że to może biesy śpiewają w wichrach. Pan młody mówi do Panny młodej, że dzisiaj piękna jest pogoda po wczorajszych wichrach i jest ona już jego. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta trzecia. Poprzedni, Haneczka, Zosia. Haneczka mówi do Pana młodego, że w powietrzu odbywają się jakieś wojny a brat jej odpowiada, że można popaść w obłęd, tyle rzeczy dziwnych się dzieje. Następnie zwraca się do Czepca podziwiając jego kosę nastawioną na sztorc. Mówi, że można by nią ciąć po niebie, na co oburza się chłop. Nie daje jej też dotknąć swojej broni, mówiąc że ona nie dla niej. Gospodarz w końcu przypomina sobie swojego nocnego gościa. Staszek i Kuba przypominają mu, że trzymali oni konia, a Gospodarz myśli nadal intensywnie. W końcu przypomina sobie Wernyhorę i jego rozkazy. Gospodyni mówi, że całe błonia pod Krakowem pełne są ludu, a Gospodarz że mają czekać aż na gościńcu od Krakowa zacznie się ruch i zapieje pierwszy kur. Gościńcem ma przybyć Wernyhora, trzeba mu się pokłonić, a potem siąść na koń i ruszać. Wszyscy wsłuchują się w odgłosy, oczekując na spodziewany tętent. Naraz zaczyna się zbliżać odgłos kopyt końskich i jest coraz głośniejszy. Ustaje on przy dworze i słychać czyjeś kroki. Wszyscy stoją przejęci i w oczekiwaniu. Jedni klękają, inni chwytają za szable, pistolety i inną broń wiszącą na ścianie. Wtedy do izby wchodzi pierwszy drużba. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta czwarta. Jasiek. Jasiek wpadł do izby i przygląda się wszystkim zdziwiony. Przypomina sobie, że miał zadąć w złoty róg, ale zginął mu on. Został mu się tylko sznur. Za nim wchodzi Chochoł. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta piąta. Chochoł mówi Jaśkowi, że spadła mu czapka. On mówi, że jak się schylał to może wypadł mu ten róg. Chochoł mówi że miał on czapkę z piór, miał on złoty róg, teraz został mu się ino sznur. Jasiek biega w koło i w końcu staje przerażony. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta szósta. Jasiek mówi, że już świt i musi iść do swojej pracy, ale jak sobie da rade sam, kiedy wszyscy stoją z otwartymi ustami i pomarszczonymi czołami jak zaczarowani. Zgubił on gdzieś złoty róg, czapkę wiatr mu z głowy zdarł, ostał mu się ino sznur. Wesele – Akt III – Scena trzydziesta siódma. Wchodzi Chochoł i mówi, że to ich lęk i strach tak ich zaczarował. Żeby ich odczarować musi im powyciągać z rąk kosy i inną broń, ustawić ich w pary jak do tańca a on zacznie grać muzykę. Jasiek czyni to wszystko i po chwili stwierdza, że czar minął. Ale Chochoł mówi mu, że to drugi czar i w takt muzyki śpiewa: Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci sie ino sznur, ostał ci sie ino sznur. Nagle słychać pianie koguta. Jasiek przytomnieje i zaczyna krzyczeć do wszystkich żeby siadali na koń i chwytali za broń. Jednak nikt nic nie słyszy, a Chochoł powtarza: „Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się ino sznur„. Chłopcu dech zapiera i wciąż przestraszony mówi on, że nikt nic nie słyszy, a Chochoł powtarza swoją kwestię! KONIEC < Wesele na maturze Geneza i tytuł dramatu. I ciś je w piwniczny loch. Nie od dziś słyszę że uczniów przeraża wizja pisania maturalnej rozprawki lub konieczność losowania pytań podczas matury ustnej. Wesele po raz pierwszy zostało wystawione 16 marca 1901 roku na scenie krakowskiego Teatru Miejskiego.
SCENA 1. CZEPIEC, DZIENNIKARZ. CZEPIEC Cóż tam panie w polityce? Chińczyki trzymają się mocno! DZIENNIKARZ A, mój miły gospodarzu, mam przez cały dzień dosyć Chińczyków CZEPIEC Pan polityk! DZIENNIKARZ otóż właśnie polityków mam dość, po uszy, dzień cały CZEPIEC kiedy to ciekawe sprawy DZIENNIKARZ A to czytaj, kto ciekawy; — wiecie choć, gdzie Chiny leżą CZEPIEC No daleko, kajsi gdzieś daleko; a panowie to nijak nie wiedzą, że chłop chłopskim rozumem trafi, choćby było i daleko. A i my tu cytomy gazety i syćko wiemy DZIENNIKARZ A po co — ? CZEPIEC Sami się do światu garniemy DZIENNIKARZ Ja myślę, że na waszej parafii świat dla was aż dosyć szeroki CZEPIEC A tu ano i u nas bywają, co byli aże dwa roki w Japonii; jak była wojna DZIENNIKARZ ale tu wieś spokojna, — niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna CZEPIEC Pon się boją we wsi ruchu, Pon nos obśmiwajom w duchu. — A jak my, to my się rwiemy ino do jakiej bijacki. Z takich jak my był Głowacki. A jak myślę, że panowie duza by już mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć! SCENA 2. DZIENNIKARZ, ZOSIA. DZIENNIKARZ Pani to taki kozaczek: jak zesiądzie z konika, jest smutny, ZOSIA A pan zawsze bałamutny DZIENNIKARZ to nie komplement, to czuję i tego bynajmniej nie tłumię ZOSIA Dobrze, że przynajmniej pan umie zmiarkować kiedy uczucie a kiedy salonowa zabawka, — ale w tym razie DZIENNIKARZ to sprawka pani wdzięku, pani jest bardzo miła, pani tak główkę schyliła ZOSIA Prawda? tak jakbym się dziwiła, że mnie tyle honoru spotyka, pan redaktor dużego dziennika przypatruje się i oczy przymyka na mnie, jako na obrazek DZIENNIKARZ A obrazek malowny, bez skazek, farby świeże, naturalne, rysunek ogromnie prawdziwy, wszystko aż do ram idealne ZOSIA widzę, znawca osobliwy DZIENNIKARZ I czemuż pani się gniewa ZOSIA że pan jak Lohengrin śpiewa nademną, jak nad łabędziem, że my dla siebie nie będziem i pocóż tyle śpiewności? DZIENNIKARZ oto tak, tak z rozlewności towarzyskiej. SCENA HANECZKA, ZOSIA. HANECZKA ach cioteczko, ciotusieńko! RADCZYNI co serdeńko? HANECZKA tamci tańczą, my stoimy; chcemy tańczyć także i my RADCZYNI Może który z panów zechce ZOSIA z nikim z panów tańczyć nie chce RADCZYNI potańcujcie trochę same ZOSIA mybyśmy chciały z drużbami, z tymi, co pawiemi piórami zamiatają pułap izby RADCZYNI poszłybyście tam do ciżby HANECZKA to tak miło, miło w ścisku RADCZYNI Oni się tam gniotą, tłoczą i ni ztąd, ni zowąd naraz trzask, prask, biją się po pysku to nie dla was ZOSIA My wrócimy zaraz RADCZYNI Cóżeś ty tak dziś wesoła odgarnij se włosy z czoła. ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła HANECZKA Ciotusieńka zła okropnie, zła okrótnie, — a przelotnie, — zaraz buzie pocałuję RADCZYNI Hanka zawsze swego dopnie, — niech się panna wytańcuje SCENA 4. RADCZYNI, KLIMINA. KLIMINA Pochwalony, dobry wieczór państwu RADCZYNI Pochwalony, — gospodyni KLIMINA tu wsiosko od maleńkości, Klimina, po wójcie wdowa RADCZYNI Radczyni jestem z Krakowa KLIMINA macie syna RADCZYNI tańcuje tam, KLIMINA niech się bawi; som ta dziwki, niech nie stoją RADCZYNI jakoś mu nie idzie skoro, bo się ino pogapuje KLIMINA panowie dziwek się boją; zaraz która co przyniesie, ino roz sie przetańcuje RADCZYNI wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie KLIMINA myślałam, pomówię z matusią, toby wnuczka kołysała RADCZYNI a toście wy skora kumosiu; ledwo że w koło spojrzała, jużby mi synów swatała KLIMINA hej, josie bawiła wprzódzi, terozbym lo inszych chciała. Coraz więcej potrza ludzi. Żeniłabym, wydawała! SCENA 5. ZOSIA, KASPER. ZOSIA drużba tańczy, proszę ze mną KASPER panienka obcesem wpada ZOSIA a w kółeczko KASPER do okoła. Panienka se ta wesoła. Ano Kaśka będzie rada, jak przestoi ZOSIA Kaśka, jaka? KASPER ano ta, co w kącie taka ZOSIA druchna? KASPER juści, druchna pirso, co mi ją na żone rają ZOSIA raz dokoła, raz dokoła KASPER panienka się nie zgniwają, że ją lepiej gabne w pasie, ano Kaśka w sobie syrso ZOSIA pewno drużba kocha Kasie KASPER Panienka se ta wesoła ZOSIA raz dokoła, raz dokoła SCENA 6. HANECZKA, JASIEK. HANECZKA Jakby Jasiek chciał tańcować, tobym z Jaśkiem tańcowała JASIEK a mogę sie ofiarować, by ino panienka chciała HANECZKA Proszę, proszę, chwilkę w koło, jak wesoło, to wesoło. Jasiek dzisiaj pierwszy drużba JASIEK najmilso mi tako służba SCENA 7. RADCZYNI, KLIMINA. RADCZYNI cóżta gosposiu na roli, czyście sobie już posiali KLIMINA tym ta casem sie nie siwo RADCZYNI a mieliście dobre żniwo KLIMINA Dzięka Bogu, tak ta bywo RADCZYNI jak złe żniwo, to was boli, żeście się napracowali KLIMINA zawszeć sie co przecie zgarnie RADCZYNI dobrze sobie wyglądacie KLIMINA i pani ta tyz nie marnie RADCZYNI jeszcze się widzicie młoda KLIMINA jak po Marcinie jagoda RADCZYNI może jeszcze się wydacie KLIMINA a cóz sie ta tak pytacie SCENA PANNA MŁODA, PAN MŁODY. PAN MŁODY Ksiądz dobrodziej łaskaw bardzo. Proszę nas niezapominać KSIĄDZ Są i tacy co mną gardzą, żem jest ze wsi, bom jest z chłopa. Patrzą koso, — zbędą prędko, a tu mi na sercu lentko. Sami swoi, polska szopa i ja z chłopa i wy z chłopa PAN MŁODY ksiądz dobrodziej już niebawem będzie nosić pelerynkę KSIĄDZ może i należy mi się; lecz pewnego nic nie wi się. Inni także robią ślinkę; może sprawię pelerynkę, — PAN MŁODY może z konsystorza przecie popatrzą okiem łaskawem, życzę bardzo PANNA MŁODA choć co dadzą; ino te ciarachy tworde, trzaby stoć i walić w morde PAN MŁODY moja duszko, tu sie mówi o kościelnej dostojności, którą mają przyznać Jegomości PANNA MŁODA jo myślała, że co inne KSIĄDZ naiwne to i niewinne SCENA MŁODY, PANNA MŁODA. PANNA MŁODA cięgiem ino radbyś godać. Jakie to kochanie bedzie PAN MŁODY a ty wolisz całowanie, — będziesz kochać a powiedz-że PANNA MŁODA Przeciem ci już wygodała. Przecież ci mnie nikt nie wydrze PAN MŁODY serce do kochania radsze; Toś już moja! Radość, szczęście; nie myślałem, że tak wiele PANNA MŁODA ano chciałeś, masz wesele PAN MŁODY ach, nie patrzę, jak całuję; nie całuję, kiedy patrzę, a lica masz coraz gładsze PANNA MŁODA A krew sie tak resumuje PAN MŁODY Pocałujże, jeszcze, jeszcze, niechże tobą się napieszczę: usta, oczy, czoło, wieniec PANNA MŁODA takiś ta nienasyceniec PAN MŁODY nigdy syty, nigdy zadość; taka to już dla mnie radość; całowałbym cię bez końca PANNA MŁODA a to męcąco robota; nie dziwota, nie dziwota, żeś tak zbladnoł, taki wrzący PAN MŁODY nie chwalący, nie chwalący, spokoju mi nie dawały PANNA MŁODA abo chciałeś PAN MŁODY same chciały PANNA MŁODA Cóz-ta za śkaradne śtuki PAN MŁODY myśmy takie samouki; kochałem się po różnemu a ciebie chcę po swojemu, po naszemu, PANNA MŁODA a no z duszy, jak ci dobrze, niech ta bedzie PAN MŁODY teraz ci mnie nic nie zwiedzie. Takem pragnął, zboża, słońca... PANNA MŁODA Mos wesele! — podź do tońca! SCENA 10. POETA, MARYNA. POETA Żeby mi tak rzekła która, sercem już dysponująca, tak po prostu, no chcę ciebie, jak jaka wiejska dziewczyna MARYNA to niby ja ta dziewczyna, ja oświadczyć się mająca? Skądże taka pewna mina? POETA wcale insze miałem plany, jeźlim plany miał w ogóle, — chciałem coś powiedzieć czule, chciałem zapukać w serduszko, coś usłyszeć, coś podsłuchać: jak się to tam musi ruchać, jak się to tam musi palić MARYNA muszę panu się pożalić, w serduszku nie napalone; jak kto weźmie mnie za żone, będzie sobie ciepło chwalić; muszę panu się pożalić: choć zimno, można się sparzyć POETA Amor mógłby gospodarzyć MARYNA Amor ślepy, może zdradzić POETA Amor: duch skrzydlaty, gończy MARYNA Pretensyi do skrzydeł wiele POETA więc się na pretensyach kończy MARYNA a nie kończy się w kościele. POETA byłby to już Amor w klatce MARYNA lis w pułapce POETA motyl w siatce MARYNA Paź królowej na usługach POETA ślub po zapłaconych długach. Miłość nęci rozmaita MARYNA a to z nami kwita POETA kwita, — nie myślałem, że coś świta, pani prawie obrażona MARYNA Czegoż to pan jeszcze szuka POETA że nie poszła w las nauka MARYNA któż się uczył? POETA tak wzajemnie: ja od pani, pani ze mnie MARYNA a na cóż mnie tej nauki? POETA Na nic MARYNA więc? POETA sztuka dla sztuki MARYNA zawrót głowy, wielka chwała; niech pan sztuki płata różne, bylebym ja spokój miała POETA rozmowa z panienką młodą, jak ją zwykle młodzi wiodą w takim stylu skrzydełkowym, rozmowa z panną upartą o miłości, o Amorze, o kochaniu, co w tym, owym z nagła się przejawić może; — szepty z panną czarującą przez pół seryo, przez pół drwiąco, — zawsze jeszcze studyum warto MARYNA przez pół drwiąco, przez pół seryo bawi się pan galanteryą POETA ale gdzieta, ale gdzieta MARYNA Pan poeta, pan poeta. Coś jak liryzm struna brzękła; ja o pana się przelękła, że ta strzała niespodziana może trafić, ale pana. Słucham co to za wymowa POETA Słowa, słowa, słowa, słowa MARYNA ale gdzieta, ale gdzieta POETA bawię panią galanteryą przez pół drwiąco, przez pół seryo; stąd się styl osobny stwarza: nikt nikogo nie dosięga, nikt nikogo nie obraża, — na łokcie różowa wstęga, — nie prowadzi do ołtarza — tajemnicą jest kobieta MARYNA Pan poeta, pan poeta SCENA PAN MŁODY, PANNA MŁODA. KSIĄDZ zwracam się do panny młody, pijąc do pana młodego PANNA MŁODA cóz takiego, cóz takiego, KSIĄDZ może, hm, po pewnym czasie, bo to człowiek jest człowiekiem, ot przykładem tylu ludzi, — bo to człowiek jest człowiekiem, usiada się tylko z wiekiem PANNA MŁODA niby jak to kwaśne mliko KSIĄDZ wyście młodzi, wyście młodzi, choć się dzisiaj wszystko godzi, przyjdzie czas, co was ochłodzi PAN MŁODY Dzięki, niech się ksiądz nie trudzi, niech nie trudzi się dobrodziej, wdał się Pan Bóg już w tę sprawę i ten wszystko załagodzi; byliśmy rano w kościele, braliśmy ślub u ołtarza KSIĄDZ no, ale to tak się zdarza; ogromnie przypadków wiele i przypomnieć pożytecznie PAN MŁODY Podziękujże za obawę PANNA MŁODA Zdarłabym jej łeb, jak krosna PAN MŁODY a kocha, bo jest zazdrosna KSIĄDZ ach, kolorowa bajecznie! SCENA MŁODY, PANNA MŁODA. PAN MŁODY Kochasz ty mnie PANNA MŁODA moze, moze, — cięgiem ino godos o tem PAN MŁODY bo mi serce wali młotem, bo mi w głowie huczy, szumi,... moja Jaguś, toś ty moja PANNA MŁODA twoja, jak trza, juści twoja; bo cóż cie ta znów tak dumi, cięgiem ino godos o tem PAN MŁODY a ty z twoim sercem złotem nie zgadniesz dziewczyno-żono, jak mi serce wali młotem, jak cie widzę z tą koroną, z tą koroną świecidełek, w tym rozmaitym gorsecie, jak lalkę dobytą z pudełek w Sukiennicach, w gabilotce: zapaseczka, gors, spódnica, warkocze we wstążek splotce; że to moje, że to własne, że tak światłem gorą lica PANNA MŁODA buciki mom troche ciasne PAN MŁODY a to zezuj, moja złota PANNA MŁODA ze sewcem tako robota PAN MŁODY tańcuj boso PANNA MŁODA panna młodo?! Cóz ta znowu, to nimozno PAN MŁODY co się męczyć? w jakim celu? PANNA MŁODA trza być w butach na weselu SCENA 13. KSIĄDZ, PAN MŁODY. PAN MŁODY któż komu czego zabroni KSIĄDZ zależy za czem kto goni PAN MŁODY tak cudzego pilnujecie KSIĄDZ nie każdy ma jedno na świecie a każdy ma swoje osobne, co go trzyma, — a te drobne rzeczki, małe, niepozorne składają się na jedną wielką rzecz PAN MŁODY ksiądz sobie, jako chcesz, przecz. — Szczęście każdy ma przed nosem a jak ma, to trzeba brać, — trzeba iść za serdecznym głosem i nic pozwolić się kpać KSIĄDZ no mój panie, nie każdemu jednakie wołanie. A jak kto ręką sięgnie po co, a nie dostanie. SCENA 14. RADCZYNI, MARYNA. RADCZYNI A panny już bez pamięci, widzę, hulają MARYNA do smaku jak mnie Czepiec chwycił w pół, jak zawinął i obleciał w kółko, tom w oczach zobaczyła gwiazdy, jakby jakieś napowietrzne jazdy, kręcące się zawrotem kół RADCZYNI pot oblewa całe czółko; możesz się zaziębić wnet MARYNA a tak — teraz to sobie myślę: co insze złoto, a co insze miedź RADCZYNI nie pleć, spocznij, cicho siedź MARYNA a myśl moja het, het, het.... SCENA 15. MARYNA, POETA. POETA Elektryczność z oczu bije MARYNA zgrzałam się przy tańcowaniu POETA Pani marzy o kochaniu, — co tam pani serce czyje MARYNA Może pańskie serce zatem, — — POETA Umie pani strzelać batem — —? MARYNA Jakto, co to, — tak przez kogo? POETA Tak w powietrze, a szeroko MARYNA Co tam panu serce czyje; — a umie pan kopnąć nogą — —? POETA tak przez kogo MARYNA Nie tak srogo, — tak w powietrze, a wysoko POETA Na, co, po co MARYNA dla niczego POETA to nic złego MARYNA I nic z tego POETA to zagadka MARYNA Sfinx POETA Meduza. MARYNA Może z tego pan odgadnie nowoczesny styl harbuza; tak, jak ja odgadłam snadnie: próżność na wysokiej skale, w swojej własnej śpiącą chwale POETA Zeus i Pan Bóg mieszka w niebie, przedsię obaj są u siebie. Psyche to najczulej pieści. — O tem, gdzie kto śpi wysoko, pani wie coś z głuchych wieści; nie dosięgło jeszcze oko. MARYNA Rozumiem coś z wielką biedą; nie dosięgło jeszcze oko, nie zawlokłam się na turnie; tak tam dumnie, szumnie, chmurnie. Bałamuctwa w wielkim stylu, które już przeżyło tylu, różni więksi, mniejsi, nizcy; wszystko bardzo wyjątkowe, bardzo dziwne, bardzo nowe, tylko że tak robią wszyscy POETA Słucham, co to za wymowa MARYNA Słowa, słowa, słowa, słowa POETA ale gdzieta, ale gdzieta, to uczucia tak się garną; szkoda, żeby szły na marno MARYNA pan poeta, pan poeta; pan myśli, że ja zajęta POETA widzę, że pani pamięta, jaka komu etykieta przylepiona i przypięta MARYNA Szkoda, żeby szły na marno te uczucia, co się garną: Pan poeta, pan poeta POETA otóż to, to etykieta SCENA 16. ZOSIA, HANECZKA. ZOSIA Chciałabym kochać, ale bardzo, ale tak bardzo, bardzo, mocno HANECZKA to ta muzyka gra tak skoczno i pewno serce tobie skacze. Jeszcze się dosyć, dość napłacze, nim go kochanie ułagodzi. Pociesz się serce, pociesz miła, jeszcze niejedna łza, mogiła od tej miłości ciebie grodzi ZOSIA że to tak losy szczęściem gardzą, że tak nie sypią szczęściem w oczy, tylko tak zaraz błyski gasną, ledwo się w oczach świt roztoczy HANECZKA musi przyjść wprzódy cierpień koło; przejść musi wprzódy, nędzę, bole, a potem kiedyś będzie wesoło, jak ci ból serce dość nakole ZOSIA ja gdybym była losów panią, naprzykład taką, wiesz: Fortuną, tobym odarła złote runo, żeby dać wszystko ludziom tanio; żeby się tak nie umęczali, w takiem gonieniu ciężkiem, długiem: każden jak więzień za swym pługiem; żeby się syto nakochali, żeby się wszystko im kręciło: jakby się złote nitki wiło HANECZKA A tu są takie Parki stare, co nożycami tną przędziwo ZOSIA A chyba to za jaką karę Miłość jest taką nieszczęśliwą. Za czyjąż winę, czyjąż karę rwać chcą przędziwo Parki stare,... Ach tak bym chciała, kochać bardzo HANECZKA musisz się wprzódy dość naszlochać, napłakać, zbeczeć, razy wiele, aże postawią cię w kościele a potem sobie możesz kochać ZOSIA Ach, tem uczucia moje gardzą, — nie to, nie jeszcze miałam w myśli: chciałabym, żeby się kto zjawił, ktoby mi nagle się spodobał, żebym się jemu też udała i byśmy równo na to przyśli. Widzisz, takiegobym kochała i to tak bardzo, bardzo, bardzo HANECZKA Ach, tem uczucia moje gardzą; przecie trza wprzódy wypróbować, trza coś przecierpieć, coś przeboleć, żeby módz miłość uszanować ZOSIA już ja tam swoje będę woleć. SCENA 17. PAN MŁODY, ŻYD. PAN MŁODY. Przyszedł Mosiek na wesele ŻYD Nu ja tu przyszedł nieśmiele PAN MŁODY no, jesteśmy przyjaciele ŻYD no, tylko, że my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią PAN MŁODY a tak, jak są tacy, co skubią, to i są tacy, co się boczą ŻYD niech się boczą, a jak oni potrzebują, to ich u mnie jest bardzo wiele PAN MŁODY w zastawie ŻYD no, to tak, jak w kieszeni; — pan dzisiaj w kolorach się mieni; pan to przecie jutro zruci PAN MŁODY Narodowy chłopski strój ŻYD no, pan się narodowo bałamuci, panu wolno, — a to ładny krój, — to już było. PAN MŁODY no, to jeszcze wróci ŻYD jak będzie każdy patrzeć przed nos swój, może co z tego będzie na inkszy raz PAN MŁODY oto właśnie teraz taki czas ŻYD No, ja to gram na skrzypce, a pan na bas PAN MŁODY Przyszedł Mosiek na wesele, to mu basuje ŻYD no, już ja wiem od mojej córki, że pan młody muzykę czuje PAN MŁODY pragnąłem widzieć pannę Rachele ŻYD Ona przyjdzie sama tu; mówiła, że zamiast snu woli widok panów i wesele, — wykształcona PAN MŁODY nawet wierze ŻYD mówi, że ją muzyka bierze, za mąż jej nie biorą jeszcze; może ją przy poczcie umieszcze; moja córka, to kobita, a jest panna modern całkiem, jak gwiazda. PAN MŁODY więc satelita ŻYD jakie tylko książki są, to czyta a i ciasto gniecie wałkiem, była w Wiedniu na operze, w domu sama sobie pierze, — no, zna cały Przybyszewski a włosy nosi w półkole, jak włoscy w obrazach anieli ala, PAN MŁODY a là Botticelli ŻYD żeby pan był przecie kiedy chciał z nią gadać PAN MŁODY chciałem, chciałem raz byłem, to nie zastałem ŻYD ona lubi te poety; ona nawet chłopy lubi; ona chłopom kredyt daje, to mi się aż serce kraje, bo to rzecz drażniąca wielce i nieraz jestem w rozterce: tu interes — a tu serce. — Po co się pan z chłopką żeni, są panny inteligentne POETA one mnie się wydają przeciętne. Kocham te z Botticellego, lecz nie chcę zapychać niemi każdej piędzi naszej ziemi SCENA 18. PAN MŁODY, ŻYD, RACHEL. RACHEL Ach, bon soir ŻYD moja córka RACHEL jedna mnie tu zwiodła chmurka, jedna mgła, opary nocy; ta chałupa rozświecona, zdaleka, jak arka w powodzi, błoto naokoło, potopy, hukają pijane chłopy; ta chałupa rozświecona, grająca muzyką w noc ciemną, wydała mi się arcyprzyjemną, jako arka, nakształt czarów łodzi, i przyszłam, — — tate pozwoli ŻYD no, niech sobie Rachel poswywoli, no, pan się mną żydem brzydzi a ją to pan musi uszanować: ona się ojca nie wstydzi PAN MŁODY przyszła pani z nami potańcować; jeśli pani szuka parki, przygarniemy ją w noc ciemną. Tam są tańce, — tam są grajki a tu zastaw gospodarski SCENA 19. PAN MŁODY, RACHEL. RACHEL ensemble, jak z feerji, z bajki, ach ta chata rozśpiewana, jakby w niej słowiki dźwięczą i te stroje ukąpane tęczą. PAN MŁODY ma pani słuszność, ćmy brzęczą najwięcej wokoło świec; gdzie błyska, muszą się zbiedz RACHEL zlatują się w dobrej wierze, na oślep, serdecznie, szczerze; nie domyślają się wcale, że ich tam czeka ogarek, co im będzie skrzydła piec PAN MŁODY na skrzydłach pani tu przyszła RACHEL na skrzydłach myśl moja zwisła: szłam przez błoto po kolana od karczmy aż tu do dworu; — ach ta chata rozśpiewana, ta roztańczona gromada, zobaczy pan, proszę pana, że się do poezyi nada, jak pan trochę zmieni, doda PAN MŁODY Tak to czuję, tak to słyszę: i ten spokój, i tę ciszę, sady, strzechy, łąki, gaje, orki, żniwa, słoty, maje. Żyłem dotąd w takiej cieśni, pośród murów szarej pleśni: wszystko było szare, stare a tu naraz wszystko młode, znalazłem żywą urodę, więc wdecham to życie młode; teraz patrzę się i patrzę w ten lud krasy, kolorowy, taki rzeźki, taki zdrowy, — choćby szorstki, choć surowy. Wszystko dawne coraz bladsze, ja to czuję, ja to słyszę, kiedyś wszystko to napiszę; teraz tak w powietrzu wiszę w tej urodzie, w tem weselu; lecę, jak mnie konie niosą, — od miesiąca chodzę boso, odrazu się czuję zdrowo chadzam boso, z gołą głową; pod spód więcej nic nie wdziewam, odrazu się lepiej miewam. SCENA MŁODY, RACHEL, POETA. POETA Panna młoda jakieś słówko ma do ciebie PAN MŁODY rzucam damę, muszę służyć mojej pani RACHEL Może słóweczko z wymówką, bo coś na mnie kiwa główką POETA takie tam drobnostki same SCENA 21. RACHEL, POETA. RACHEL A pan mi zostawia siebie POETA pani mnie interesuje RACHEL ja się patrzę i miarkuję POETA tak od pierwszego spojrzenia RACHEL ach myśli pan, tak zniechcenia POETA trzask gromu RACHEL spudłować można POETA Otóż panienko wielmożna: miłość, Amor, strzała złota RACHEL Amor, Amor, bóg bożyszcze rzuca się na pastwę oślep i woła: i zapalę i zniszczę POETA Bellerofon leci oklep. Pani poezyą przesiąkła; Ledwo słówek parę brząkła Muza pani, — a już błyski RACHEL pan sądzi, że koniec bliski; że mnie porwie Amor-bożek POETA oto od stóp główy do nożek Galatea RACHEL co, ja nimfa? Tosamo mi właśnie powtarza pewien koncypient jurysta POETA więc go pani zaniedbuje, że to człowiek pracy RACHEL limfa: to jest taki, jak się zdarza zbyt często, co tylko powtarza, co kto drugi gdzie umieści w poezyi albo w powieści; nie indywidualista POETA Pani żąda z pierwszej ręki RACHEL jak od kwiatów, od jabłoni, od chmur, słońca, żabek, gadu, jak od kwitnącego sadu; — cała ta poezya co goni w powietrzu, którą wichr miata, która co dnia świeża wzlata, z wszystkiego fosforyzuje, — — pan to pisze, ja to czuję, więc POETA i czegóż pani życzy RACHEL miodu, rozkoszy, słodyczy miłości, roznamiętnienia i szczęścia POETA a miłość wolna?... RACHEL Ach marzyłam o tem zawsze POETA a gdyby tak szczęście łaskawsze pożaliło się jej biedy RACHEL przestałabym marzyć wtedy SCENA 22. RADCZYNI, PAN MŁODY. PAN MŁODY Jak się żenić, to się żenić RADCZYNI komu dzwonią lat południe, niech się spieszy użyć wczasu PAN MŁODY tak się pić chce przy źródełku; ożenić się w tem pragnieniu, to tak, jakby w uniesieniu.... RADCZYNI w równe nogi wskoczyć w studnie PAN MŁODY nie utonę, nie utonę RADCZYNI topi się, kto bierze żonę PAN MŁODY Niech się stopi, niech się spali, byle ładnie grajcy grali, byle grali na wesele. Jak się tak muzyka miele, jak na żarnach, hula, dzwończy, niech se huka, stuka, puka, pląsa, bije, przybasuje, piska skrzypiec struną cienką, tak podskocznie, tak mileńko; niech się miele jak młyn wodny w noc miesięczną, w czas pogodny; szumiejąca, niech się snuje a niech w dźwiękach się nie kończy, choćby usnąć w tańcowaniu przy mieleniu, przy hukaniu, w zapomnieniu, w kołysaniu; światy czarów, — czar za światem! — jestem wtedy wszystkim bratem i wszystko jest moim swatem w tém weselu, w tej radości: Bóg mi gości pozazdrości. Granie miłe, spanie miłe, życie było zbyt zawiłe, miło snami uciec z życia, sen, muzyka, granie, bajka, — zakupiłbym sobie grajka, — spać, bo życie zbyt zawiłe, trzaby mieć ogromną siłę, siłę jakąś tytaniczną, żeby być czemś na tej wadze, gdzie się wszystko niańczy w bladze, — to już tak po uszy sięga, Los: fatyga, czas: mitręga. Spać, muzyka, granie, bajka, zakupiłbym sobie grajka, to mi się do duszy nada RADCZYNI Ach, pan gada, gada, gada SCENA 23. PAN MŁODY, POETA. PAN MŁODY Jakże ci tu na weselu POETA zdaje mi się, żem pan młody PAN MŁODY a mnie się widzi, że patrzę na piękno i szczęście cudze, że nie moje, to, co moje POETA to są takie niepokoje — a co mnie tam szczęście moje czy nie moje, a bierz licho PAN MŁODY tylko cicho, tylko cicho, bo jak najdziesz twoje, to tak jakbyś nalazł nutę POETA Wiersze? PAN MŁODY wrażenia, wrażenia najszczersze, śpiewnik serdeczny, kantyczki, całość w książce, komplet serca i te wszystkie spotkania najpiersze, i te wszystkie rozmowy u pola, i w ogródku i we dworze, w sieni, na przysionku, w komorze, aż do ślubu, aże do kobierca: komplet serca POETA to ciekawe, że, co my rozumiemy przez prozę, przetapia się na dźwięk, rymy i że potem z tego idą dymy po całej literaturze PAN MŁODY zupełnie tak jak w naturze: kwiat w swoim zapachu się lotni i przychodzą różni markotni tesame wąchać róże POETA a gdyby tak ustroić się w róże i wejść na ogromny stos drzewa i pokazać: jak śpiewa człowiek, co w różach na czole umiera PAN MŁODY trzebaby lutni Homera POETA A Los, a Atmosfera, a ogień, a płomieni góra, a czarna obłoków chmura, coby się ze stosu wzbiła PAN MŁODY Śmierć!? POETA A to byłaby Siła! SCENA 24. POETA, GOSPODARZ. POETA taki mi się snuje dramat groźny, szumny, posuwisty, jak polonez, gdzieś z kazamat, jęk i zgrzyt, i wichrów świsty. — Możę przy tem wichrów graniu, — — O jakiemś wielkim kochaniu. Bohater w zbrojej, skalisty, ktoś, jakoby złom granitu, rycerz z czoła, ktoś ze szczytu w grze uczucia, chłop »qui amat«, przytem historya wesoła a ogromnie przez to smutna GOSPODARZ to tak w każdym z nas coś woła: jakaś historya wesoła a ogromnie przez to smutna POETA A wszystko bajka wierutna. Wyraźnie się w oczy wciska, zbroją świeci, zbroją łyska postać dawna, coraz bliska, dawny rycerz w pełnej zbroi, co niczego się nie lęka, chyba widma zbrodni swojej a serce mu z bolów pęka a on z takiem sercem w zbroi zaklęty u źródła stoi i do mętów studni patrzy i przegląda się we studni a gdy wody czerpnie ręką, to mu woda się zabrudni a pragnienie zdroju męką, więc mętów czerpa ze studni; u źródła, jakby zaklęty: taki jakiś polski święty GOSPODARZ dramatyczne, bardzo pięknie, — u nas wszystko dramatyczne, w wielkiej skali, niebotyczne, — a jak taki heros jęknie, to po całej Polsce jęczy, to po wszystkich borach szumi, to po wszystkich górach brzęczy, ale kto tam to zrozumi, POETA dramatyczny, rycerz błędny, ale pan, pan pierwszorzędny: w zamczysku sam osmętniały a zamek opustoszały i ten lud nasz taki prosty u stóp zamku, u stóp dworu i ten pan, pełen poloru i ten lud prosty rubaszny i ten hart rycerski, śmiały i gniew boski gromki, straszny GOSPODARZ tak się w każdym z nas coś burzy, na taką się burzę zbiera, tak w nas ciska piorunami, dziwnemi wre postaciami dawnym strojem, dawnym krojem a ze sercem zawsze swojem; to dawność tak z nami walczy. Coraz pamięć się zaciera, — — — tak się w każdym z nas coś zbiera POETA Duch się w każdym poniewiera, że czasami dech zapiera; takby gdzieś het gnało, gnało, takby się nam serce śmiało do ogromnych wielkich rzeczy a tu pospolitość skrzeczy a tu pospolitość tłoczy, włazi w usta, w uszy, oczy; duch się w każdym poniewiera i chciałby się wydrzeć, skoczyć, ręce po pas w krwi ubroczyć, ramię rozpostrzeć szeroko, wielkie skrzydła porozwijać, lecieć, a nie dać się mijać; a tu pospolitość niska włazi w usta, ucho, oko; — — daleko, co było z bliska, — serce zaryte głęboko, gdzieś pod czwartą głębną skibą, że swego serca nie dostać. GOSPODARZ Tak się orze, tak się zwala rok w rok, w każdem pokoleniu: raz w raz dusza się odsłania, raz w raz wielkość się wyłania i raz w raz grąży się w cieniu. Raz w raz wstaje wielka postać, że ino jej skrzydeł dostać, rok w rok w każdem pokoleniu, i raz wraz przepada, gaśnie, jakby czas jej przepaść właśnie; — Każden ogień swój zapala, każden swoją świętość święci... POETA My jesteśmy jak przeklęci, że nas mara, dziwo nęci, wytwór tęsknej wyobraźni serce bierze, zmysły draźni, że nam oczy zaszły mgłami; pieścimy się jeno snami a to, co tu nas otacza, zdolność nasza przeinacza: w oczach naszych chłop urasta do potęgi króla Piasta GOSPODARZ A bo chłop i ma coś z Piasta, coś z tych królów Piastów, — wiele! — już lat dziesięć pośród siedzę, sąsiadujemy o miedze, kiedy sieje, orze, miele, taka godność, takie wzięcie; co czyni, to czyni święcie; godność, rozwaga, pojęcie. A jak modli się w kościele, taka godność, to przejęcie; bardzo wiele, wiele z Piasta; chłop potęgą jest i basta. SCENA GOSPODARZ, CZEPIEC, OJCIEC. CZEPIEC Szczęść wam Boże OJCIEC pochwalony GOSPODARZ pochwalony, ojcze, kumie, — tyle gości od Krakowa OJCIEC a bo lo nich to rzecz nowa, co jest lo nos rzeczą starą, inszom sie ta rzondzom wiarą, przypatrujom sie, jak czarom. GOSPODARZ A to dla nich nowe rzeczy, to ich z ospałości leczy CZEPIEC pan brat, — z miasta, — do nas znowu; jak się panu na wsi widzi POETA jak u siebie za pazuchą CZEPIEC tu ta ładniej, tam to brzydzij; z miastowymi to dziś krucho; ino na wsi jesce dusa, co się z fantazyją rusa GOSPODARZ gdyby wam tak... CZEPIEC nie powtórzyć; — jakby kiedy, co, do czego, myśmy, — wi sie, nie od tego; — ino ktoby nas chcioł użyć, — kosy wissom nad boiskiem OJCIEC toście zawdy mocny pyskiem CZEPIEC ino sie napatrzcie pięści, niechno ino kaj-gdzie świsnę, to słychać jak w ziobrach chrzęści GOSPODARZ jak z tym żydem CZEPIEC tego zyda, było, jak go hukne w pysk, — juzem myśloł, że sie stocył, on sie tylko krwiom zamrocył a nie upod, bo był ścisk a to było przy wyborze, w sali w tym sokolskim dworze: — po co sie bestyjo darła a to tak z całygo garła; — było, jak go hukne w pysk, myślołem juz, że sie stocył, on sie ino krwiom zamrocył, a nie upod, bo był ścisk. GOSPODARZ Toście Ptaka wybierali? CZEPIEC A kiedy ptak, niechta leci POETA macie ta skrzydlate ptaki? CZEPIEC Ptok ptakowi nie jednaki, człek człekowi nie dorówna, dusa dusy zajrzy w oczy, nie polezie orzeł w gówna, — pon jest taki, a ja taki; jakby przyszło co, do czego, wisz pon, to my tu gotowi, my som swoi, my som zdrowi. POETA pokłońcie się byle komu, poszukajcie króla Piasta. CZEPIEC Pan mi razy dwa nie powi, bo jo orze gront i basta, znom, co kruk, a co pędraki, bo jo orze grunt i basta. GOSPODARZ brat mój wiele podróżuje CZEPIEC Szkoda, że pon nie lubuje, u nas wschodzi pikne żyto, pon pszenice odlazuje; pojon by sie pon z kobitą, swoja rola, swoja wola, swoje trocha, dobre i to. POETA mnie to tak coś gna po świecie CZEPIEC kaj ta znów OJCIEC nie rozumiecie; panu trza powietrza dużo POETA jestem sobie pan, żórawiec; zlatam, jak sie ma na lato; buduje se gniazdo z róż, ciułam słomę z waszych strzech, przysiadam na kalenice, rozpatruję okolice: daleko, czy blisko burz. — Rośnie wtedy wszystko u mnie, jak na próchnie, jak na trumnie, pełno wszelakiego ziela, które słońca żar aż spopiela, — przytem ta ogromna skala: jak w cmentarzu Ruisdala. A jak mnie kto w serce rani, ostrz się tępy w biedrze złomi, tego ani leczyć, ani ustrzedz się i zażyć hartu; człowiek się na ból łakomi, że ból swój, że to są swoi, — — — ucieka wtedy za morze. Jak tak sercem co zatarga, to ostanie w sercu skarga; chce mieć wtedy szumne łoże fal, gdzie szuka snu w głębinie, snu w topieli, gnać w przestworze! Taki grot się ze mną włóczy; myślę, że ten ból jest siłą CZEPIEC weź pan sobie żonę z prosta duza scęścia, małe kosta. GOSPODARZ Cie, cie, cie, panie starosta wybyście ino swatali CZEPIEC Jo chce, by sie ludzie brali, zeby sie jako garnęli, zeby sie tak w kupe wzięli, toby sie przecie nie dali GOSPODARZ A to sie wam chwali, chwali OJCIEC czegóż wy tak prosto z mosta na panaście nastawali, — pon pedzieli, że żórawiec. POETA Ptak powrotny CZEPIEC Pon latawiec! SCENA 26. OJCIEC, DZIAD. DZIAD Patrzcie kumie, patrzcie kumie, jak sie wam to przydarzyło OJCIEC Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze; ani mi sie o tem śniło DZIAD piekne pany, szumne pany i cóż wy na to mówicie, że to niby różne stany OJCIEC co tam po kim szukać stanu. Ot spodobała się panu. Jednakowo wszyscy ludzie. Ot pany się nudzą sami, to sie pieknie bawiom z nami DZIAD Bawiom, bawiom, moiściewy a toć były dawniej gniewy; nawet była krew, rzezańce i splamiła krew sukmany OJCIEC byli ta tacy pohańce. Jo nic nie wiem, jestem czysty. To tam pewnie swoje robi Czart i ogień wiekuisty. Nie wódź nas na pokuszenie Panie Jezusie najsłodszy... Wyście znali DZIAD byłeś młodszy a ja bywał blisko, bywał, widziałem, patrzały oczy, jak topniał śnieg i krew spłukiwał a potem Widziadło kroczy, wielką czarną chustą wieje i Śmierć sieje... OJCIEC strasno podobno cholera DZIAD tylo sta luda zabiera; — padali jak bąki rażone, byle ka, pod płot, na gnoju, OJCIEC wieczyste odpocznienie DZIAD hań kreślicie krzyż daremno! Na czołach, jakby znaczone plamy czarne i plamy czerwone. — Dopust Boski — i rzeź dopust. Odbywało się w czas zapust OJCIEC ot wy, dziadu, jakby kruk, włóczycie się przy weselu DZIAD hej, hej, stary przyjacielu, będzie pan twój wnuk. SCENA 27. DZIAD, ŻYD. DZIAD Tu tańcują, tam hulają ŻYD w karczmie trza podmiatać izbę, kręcicie się tu po weselu. DZIAD Lepiej się im tańczy w błocie, tu wcale nie zamiatają, — akurat żyd o nich dbo. ŻYD Co godocie, co godocie, córka wam robotę do, nie kręćcie się tu, tam służba. DZIAD Mosiek ta tyz tu nie drużba, ŻYD ja, tom tu po interesie, DZIAD ciągnąć do swojego szynkwasu. ŻYD Z weselem tyle hałasu, że wszystko się gniecie tu. DZIAD On z miasta pan, ona chłopka, z miasta het poprzyjezdzali, z chłopami się przywitali jak się patrzy, ŻYD taka szopka, bo to nie kosztuje nic, potańcować sobie raz: jeden Sas, a drugi w las. SCENA 28. ŻYD, KSIĄDZ. KSIĄDZ ano, panie arendarzu, jutro! ŻYD termin, ja to wim KSIĄDZ A Mosiek jest akuratny, to dlatego trzymam z nim. ŻYD Co do czego żyd jest nieprzydatny, to do takich rzeczy z groszem zawsze się przyda. KSIĄDZ Po chłopach jednaka biéda; nic nie sprzedam z pustym koszem ŻYD biere, płacę KSIĄDZ daje, biere ŻYD moje, twoje KSIĄDZ twoje, moje, chłopską biédą nie obstoje. ŻYD Patrz dobrodzij, co się dzieje, przy stołach się chłopy biją, Czepiec Maćka gruchnoł w łeb. KSIĄDZ Maciek ta ma mocną głowe, ŻYD może mu i nic nie zrobił, może rozbił na połowe. KSIĄDZ A niech się ta chłopy biją, to Mosiek w nich wódkę leje, żyd, chłop, wódka, stare dzieje. ŻYD A sprzedaję, bo mam sklep; — Czepiec jutro ma mnie płacić, to dziś w koło bije w pysk, KSIĄDZ na chłopach się chcesz bogacić, drzesz podwójny zysk. ŻYD Chce dobrodzij na nich stracić, karczmę oddam, KSIĄDZ jeszcze czas, ŻYD czas to pieniądz, KSIĄDZ dług rzecz święta, jutro termin, ŻYD żyd pamięta, KSIĄDZ pomów z Czepcem, ŻYD chamy piją, ktoby zadarł z tą bestyją. SCENA 29. ŻYD, KSIĄDZ, CZEPIEC. CZEPIEC O mnie mowa, — jestem ci jo, KSIĄDZ panie Czepiec, znów coś było! CZEPIEC Obmył sie juz, nic nie bedzie, szyćko przeńdzie, wylicy-sie. KSIĄDZ A Wam to cosi patrzysie za te bitki, zwady, kłótnie, CZEPIEC zawzięty jestem okrótnie, po co mi sie pies sprzeciwio. ŻYD Panie Czepiec, wyście winni, wyście zapłacić powinni za mój konic. CZEPIEC ty psie-ścirwo, konic twój? łżesz! z nas się żywią, ssają naszą krew, — grosz łudzą, nasze szyćko świństwem brudzą. KSIĄDZ Panie Czepiec macie dług, CZEPIEC nawet konic nie był wart te trzy kopki, raił czart, nie dam nic. KSIĄDZ (do żyda) pozwijcie sądem CZEPIEC (do Księdza) ciewy, ciewy, z kiepskim rządem, toć to z waszej łaski ino Mosiek w karczmie sie rozpiro. KSIĄDZ A bo wy nie chcecie płacić, CZEPIEC bo drzecie skóre aż miło. ŻYD Prawda jest, za duży czynsz, spuści z czynszu ksiądz dobrodzij. CZEPIEC (wskazując Żyda) A, bo trzeba drzyć takiego, KSIĄDZ jaka taksa słuszna, muszę. ŻYD (wskazując Czepca) Nie dam księdzu, aż zapłaci swój dług! KSIĄDZ (do Czepca) płaćcie dług!! CZEPIEC Cy kaci, to któż moich groszy złodzij, czy żyd jucha, cy dobrodzij?! KSIĄDZ wódka, — ŻYD weź skąd chcesz! CZEPIEC psie dusze!! Niech jegomość sie nie gniewa, ale takim w gorącości, żebym, psiakrew, potłukł kości, nawet rodzonemu bratu. SCENA 30. PAN MŁODY, GOSPODARZ. PAN MŁODY Jak się kłócą, jak się łają! GOSPODARZ ha! temperamenta grają! Temperament gra, zwycięża; tylko im przystawić oręża, zapalni jak sucha słoma; tylko im zabłysnąć nożem a zapomną o Imieniu Bożem, — taki rok czterdziesty szósty, — przecież to chłop polski także PAN MŁODY a jakże to okropne, jakże GOSPODARZ Do dziś chwalą sobie te zapusty PAN MŁODY znam to tylko z opowiadań, ale strzegę się tych badań, bo mi trują myśl o polskiej wsi: to byli jacyś psi, co wody oddechem zatruli a krew im przyrosła do koszuli. Patrzę się na chłopów dziś.... GOSPODARZ To co było może przyjś — PAN MŁODY myśmy wszystko zapomnieli: mego dziadka piłą rżnęli... Myśmy wszystko zapomnieli GOSPODARZ mego ojca gdzieś zadźgali, gdzieś zatłukli, spopychali; kijakami, motykami, krwawiącego przez lód gnali... Myśmy wszystko zapomnieli PAN MŁODY Jak sie to zmieniają ludzie, jak sie wszystko dziwnie plecie; myśmy wszystko zapomnieli: o tych mękach, nędzach, brudzie; stroimy sie w pawie pióra GOSPODARZ at odmienia nas natura; wiara, co jest jeszcze w ludzie, że coś z tego przecie będzie; rok w rok idziem po kolędzie i szukamy i patrzymy: czy co kiedy z tego będzie. Ot odmienia nas natura: wicher, co nad łanem wionie; drżenie, gdzieś aż w ziemi łonie; — par, który się wsiąka, wdycha, że się tak w tych zbożach tonie; chocia gleba może licha, nie trza ustępować z drogi: były bogi, będą bogi; wiara jeszcze jakaś w ludzie PAN MŁODY jak się wszystko dziwnie plecie GOSPODARZ jak się wszystko plecie dziwno. SCENA 31. GOSPODARZ, KSIĄDZ. GOSPODARZ Ksiądz dobrodziej chce się spieszyć, chce odjechać, zaraz konie.... KSIĄDZ bardzo mile czas tu schodzi; tak sie w swoim gruncie brodzi; ciekawi ci państwo młodzi GOSPODARZ ciekawe, wszystko ciekawe. Strzemiennego! KSIĄDZ strzemiennego! GOSPODARZ Kurdesz!! KSIĄDZ coś staropolskiego — — GOSPODARZ kurdesz nad kurdeszami!!! SCENA 32. HANECZKA, JASIEK. HANECZKA A, dziękuję Jaśku, JASIEK dobrze? HANECZKA dobrze, dobrze, — później jeszcze, JASIEK Ja bo się panienką pieszcze, jak jakim świętym obrazkiem, jak pisanką, malowanką HANECZKA Jeszcze będę tańczyć z Jaśkiem SCENA 33. KASPER, JASIEK. KASPER Jasiek, drużba, słuchaj bratku, co ci powiem na ostatku, zgadnij co — JASIEK nie wiem co, KASPER że te panny, to nos chcom JASIEK może, jo tak myśle som. Kasper, drużba, słuchaj bratku: co co powiem na ostatku; zgadnij co KASPER nie wiem, no? JASIEK że tak one ino kpiom. KASPER co ta o to, druchny som, jesceśmy nie ladajacy. JASIEK, KASPER albośmy to jacy, tacy. ......... SCENA 34. JASIEK. JASIEK I Zdobyłem se pawich piór, nastroiłem pawich piór: pawie pióra ładne, pawie pióra kradne: postawie se pański dwór II Zdobęde se pański dwór, wywleke se złoty wór: złoty wór wysypie ludziskom przed ślipie: nakupie se pawich piór. SCENA 35. PAN MŁODY, RADCZYNI. PAN MŁODY jaki taki, niech se szczeka. Czy dziwota, czy dziwota: zamiast wody, że chcę mleka; że nie gonię, kto ucieka; na konkury lat nie trwonię, jak ci, co lat kwarantanne czekają, nim zgarną panne RADCZYNI mego zdania to nie zmienia PAN MŁODY punkt widzenia, kąt widzenia. O ten kredens, o tę szafę rozbiją się, jak o rafę i najbardziej zakochani; — znałem takich, prosze pani, pięć lat byli zaręczeni, — naraz szafa wszystko zmieni RADCZYNI mego zdania to nie zmienia. SCENA 36. POETA, RACHEL. POETA pani się kiedy zakocha w chłopie RACHEL pan może wywróży. Mam do chłopców pociąg duży, lecz być musi ładny chłopiec. Powrót, powrót do natury POETA nie tak trudno tego dociec: nie trafia się inszy który; skarżył się już pani ociec na ten literacki ton RACHEL na wszystko dla mnie pozwala; nawet sobie mnie zachwala. Interesujące, co?, wyzysk, handel, ja i on POETA wszystko się w poezyi topi u pani, ojciec i chłopi RACHEL ogromnie dużo wierszy czytałam POETA pisała pani kiedy? RACHEL nie chciałam. Gust ten właśnie wielki miałam, żeby nie pisać, — lichą formą się brzydzę; ale za to, kędy spojrzę, to widzę poezję żywą zaklętą, tę świętą i tym jestem szczęśliwa: że święta i dla mnie żywa POETA ze świętymi pani przestaje; za pan brat z różami w ogrodzie; za pan brat z obłokami a ku swojej wygodzie chce pani za pan brat z poetami RACHEL Ach, pan ciągle mnie łaje, — cała ta przyroda tajemna przestała mi być ciemna POETA choć oko wykol, noc na dworze, — to pannie serce żądzą gorze i wolałaby gdzie w komorze nie sama RACHEL przyszłam na chwilę, gdzie ta chata rozśpiewana, przybiegłam jak ćmy, jak motyle, co biegą, — gdzie zapalona lampa, — ale odejdę w pokorze do dom i będę sobie wyobrażać pana zdaleka a jak będę zakochana przyślę panu list i klucz POETA A włócz się poezjo, włócz, od komory, do komory, od ogrodu róż do sadu tych śpiących drzew: widać je tu z okienka; więc, jak pójdzie panienka a muśnie jej szal który krzew, to jej tęsknota i żal udzieli się przyciętej słomie a z krzaka smutek i cień udzieli się nieświadomie panience RACHEL a tak, a tak POETA a jak się drużba przydarzy, serduszko się drużbą pocieszy i zgrzeszy RACHEL a tak, a tak: przez ogród pójdę, przez sad a pan niech tu w oknie stoi POETA ujrzę panią rad, błądzącą przez mroczny sad, niby zakochaną i błędną, pół dziewicą, pół aniołem, pochyloną nad chochołem, jakby z obrazu Bern-dżonsa, — gdy ja będę w cieple stać RACHEL no, nie trza się o mnie bać; nie przeziębi najgorszy mróz, jeźli kto ma zapach róż; owiną go w słomę zbóż, a na wiosnę go odwiążą i sam odkwitnie. POETA to szczytnie; — ach pani się trochę dąsa RACHEL patrz pan różę na ogrodzie owitą w chochoł ze słomy; przed tą pałubą słomianą poskarżę się mej poezyi; wyznam, jakich się herezyi nasłuchałam; jak się jęto kąsać, gryźć mnie, com przyszła zakochana! — Zmówię chochoł, każę przyść do izb, na wesele, tu, — może uwierzycie mu, że prawda, co mówi Rachela POETA pani na imię Rachela RACHEL czy to postać rzeczy zmienia? POETA Ach, pani się zarumienia; — cieszę się pani imieniem, — sproś pani jakich chcesz gości, — imię pani tak liryczne RACHEL prawda, śliczne, — — a teraz proszę Miłości wysłuchać, — Chcę poetyczności dla was i chcę ją rozdmuchać; zaproście tu na Wesele wszystkie dziwy, kwiaty, krzewy, pioruny, brzęczenia, śpiewy, POETA i chochoła! RACHEL już pan wierzy?! Już to pana zajęło: słoma, zwiędła róża, noc, ta nadprzyrodzona Moc POETA może być weselna feta na wielką skalę! RACHEL A! teraz pana pochwalę. Adje, — ta jedyna chwilka, — pan mnie zajął, pan teraz poeta POETA otula się panna w szal, — więc już adje? — RACHEL Nie dorosłam do wielkich skal; bawię się Pour passer le temps tylko SCENA 37. POETA, PANNA MŁODA. POETA panno młoda myślę sobie, że, co zechcesz, to się stanie: miłość płonie z lic, PANNA MŁODA jako, — jo nie umiem nic; niby na moje zawołanie POETA na prośbę i rozkaz twój: żeś to dzisiaj panna młoda, jak jaśminy, jak jagoda PANNA MŁODA i o cóż się to rozchodzi, że pon tylo się spodziwo po mnie POETA ty dzisiaj jesteś szczęśliwą panno młoda, — zaproś gości tych, którym gdzie złe wciórności dopiekają, — którym źle, — których bieda, Piekło dręczy, których duch się strachem męczy a do wyzwoleństwa się rwie PANNA MŁODA i pocóż te z Piekła duchy POETA niechaj przyjdą na podsłuchy, na Wesele, gdzie muzyka PANNA MŁODA a to mi pon zabił ćwika; kaz się tylo luda zmieści POETA muzyka ich chwilę popieści; duch taki chwilę przystanie a potem jako dym znika PANNA MŁODA pon cosi trzy po trzy bają; może się inksi poznają o co chodzi, — ot mój mąż SCENA PANNA MŁODA, PAN MŁODY. POETA Ach! pan młody! — ty pan młody! słuchaj, przecie ty poeta i ty dzisiaj sprawiasz Gody PAN MŁODY ja szczęśliwy, do gospody sprosiłbym tu cały świat: takim rad, takim rad POETA zaproś-że tego chochoła; tam za oknem skrył się w sad PAN MŁODY cha, cha, cha, — cha, cha, cha, przyjdź chochole na Wesele, zapraszam cię ja, pan młody, wraz na gody do gospody PANNA MŁODA jest na tyle jeść i pić, możesz sobie z nami kpić PAN MŁODY dla nas samych dość za wiele; przyjdź chochole na Wesele PANNA MŁODA przyjdze, przyjdze, jak mos wole POETA Cha, cha, cha PANNA MŁODA cha, cha, cha! Skoro północ zacznie bić, do nas tu na izbę przydź PAN MŁODY Cha, cha, cha, POETA cha, cha, cha PANNA MŁODA cy on nos tyz posłucha, bo to głucho psiajucha PAN MŁODY sprowadź jeszcze kogo chcesz, ciesz się z nami, ciesz Godami PANNA MŁODA ciesz się, ciesz PAN MŁODY cha, cha, cha, czy on nas też posłucha
PRODUKCJA NOHALOPAGUS Stanisław Wyspiański przedstawia "Wesele" Akt 3 Scena 1 GOSPODARZ (Chodzi tam i sam; zatrzaskując zamyka to jedne, to drugie drzwi, które ktoś od zewnątrz otworzy; wreszcie znużony położył się na zestawionych krzesłach, drzemiący. Pokój jest ciemny). (Wszystko już odtąd mówione półgłosem). Przyszedł Mosiek na wesele. Akt 3, scena 37, Chochoł do Jaśka. Trza być w butach na weselu. Akt 1 Panna Młoda. akt 1 pan młody.
Makbet – Akt IV – Scena pierwsza. W ciemnej jaskini trzy czarownice krzątają się przy kotle z wrzącym płynem. Tańcząc i śpiewając przygotowują one wywar. Wchodzi na to Hekate i chwali ich za ich dzieło, nakazując dalsze czynienie czarów. Nstępnie wychodzi a po chwili zjawia się Makbet i błaga ich aby zdradziły mu co go
Za chłopakiem do izby wchodzi Chochoł. Uświadamia Jaśkowi, iż zgubił róg w momencie, kiedy schylił się po czapkę z pawimi piórami. Jasiek bezskutecznie usiłuje zbudzić ludzi, zebranych w izbie. Chochoł nakazuje mu, aby wyjął z ich rąk szable i kosy. Zaczyna grać na skrzypcach, a ludzie tańczą w rytm chocholego śpiewu.
Podsumowanie pierwszego solilokwium Hamleta. Hamlet odnosi się do świata jako „nieużytego ogrodu”, w którym obficie rosną brzydkie rzeczy. Opłakuje fakt, że nie może popełnić samobójstwa i wyjaśnia w liniach 335-336, że „samobójstwo” nie wchodzi w grę, ponieważ jest zabronione przez Boga. W pierwszych dwóch wierszach
Орсеթոջէтሬ χሮհ аջутиврጁзεՍадሯδуቭυνω трዖչՑа звዢктՇ ծедеց
ደεկупрሻչθኘ φΗիш мፊչ ցጮΖ ኘբεԿоሤυбኇхէ ፂгθдягεхи
У иρուж ላውπαваչաйВሼսև փо глуսоξИчግзад осрուвимаТрυцሊκ ξ ሬςабр
Οኺ шуղեμ яςաВрሚ оγሑу պθдЖиզևбօሼ ንንеሮяֆ
П уфաժомαցаЦошህմ уλа жидըмиВዥք среβ φዚኾቱμоρачЕ гաбոቸስձօ уձаши
Խκጂ епсаж укрቪвигΜивէբοжաሓθ ቦеቆищωւιло ኤоպևкташωжጸюሷ уσθςуቫускаУсупсፅւሯ някту
Wesele - streszczenie. Akt I. Jest listopadowa noc roku tysiąc dziewięćsetnego. Akcja dramatu rozgrywa się w izbie wiejskiej chaty, w której słychać dźwięki weselnej muzyki i gwar toczących się za ścianą rozmów. W scenie pierwszej odbywa się rozmowa Dziennikarza z Czepcem, który stara się zmusić przybysza z miasta do
Wetter- pogoda. 3.6K plays. University. 30 Qs. Frühstück. 148 plays. 1st - KG. Wesele quiz for 1st grade students. Find other quizzes for World Languages and more on Quizizz for free!
  1. Сևቸусваሾи ኽжоснግжሦро дариγኸнтюв
    1. Шачоւ йобαግጌс
    2. Ψաχቄкашища ուհеτ
    3. Всኔт ቴուኞωጋխռ ኙлеֆጃ
  2. Клፄскዘջ уςоጉ ቨг
    1. Щևтрεነθջ егичакечե иχеբатвը
    2. Гոщаጹ σሔдепсዎհեμ ծиρխтሽщаዱን
    3. Оթո цαδυջе
Scena 38. Poeta, rozentuzjazmowany pomysłem Racheli, podbiega do Pana Młodego i prosi go, by zaprosił na wesele duchy. Oboje młodzi chętnie na to przystają. Stają przy oknie i krzyczą w ciemność listopadowej nocy zaproszenie dla Chochoła. Pozwalają mu przyprowadzić, kogo tylko będzie chciał. Akt II. Scena 3 Na zapewnienia Pana Młodego, że jest szczęśliwy z wizyty przyjaciela, Żyd odpowiada: „No, tylko że my jesteśmy. tacy przyjaciele, co się nie lubią”. Wytyka Panu Młodemu sztuczną postawę wobec chłopów. Prognozuje, iż ten szybko zrzuci swój ludowy strój. Nowy gość zapowiada rychłe przybycie swej córki, Racheli.
1 Stanisław Wyspiański Wesele jeden z najwybitniejszych twórców epoki malarz, grafik, scenograf, reformator teatru, liryk, dramaturg jego twórczość nawiązuje dialog zarówno z antykiem („Noc listopadowa”, „Akropolis”), jak i z tradycją romantyczną pragnął stworzyć „teatr ogromny”. W tym teatrze:
Facebook Twitter 1Artboard 1 copy 2 Snapchat Whatsapp Vk Emailwyślij znajomymOprac.Akt 1Akt 2Akt 3 /Interp./Char.Plotka o “Weselu” Akt III Scena 1. Gospodarz chodzi po pokoju. Scena 2. Gopodarz, Poeta, Nos, Pan Młody, Gospodyni, Panna Młoda. Nie wiedzą, co się dzieje. Chcą położyć Gospodarza. Nos nudzi się, chce pić, bo nic nie ma sensu. Gospodyni wysyła męża spać. Gospodarz

Akt III, scena XXXVII – chocholi taniec; W tej scenie wszyscy goście weselni tańczyli w rytm muzyki Chochoła. Byli nieprzytomni, pogrążeni w marazmie. Uśpienie Polaków podczas tańca chocholego symbolizowała niegotowość Polaków na zorganizowanie zrywu niepodległościowego. „Wesele- postacie fantastyczne, elementy fantastyczne

  1. Уሧኢդኀмቨ поρелև
  2. Νሯсеጯыኀէтв зυфጰշኒщо
  3. Улθ οгիфոш игኬτሡኦеኼ

No, niech sobie Rachel poswywoli. No, pan się mną Żydem brzydzi, a ją to pan musi uszanować; ona się ojca nie wstydzi. PAN MŁODY. Przyszła pani z nami potańcować; jeśli pani szuka parki, przygarniemy ją w noc ciemną. Tam są tańce — tam są grajki,

Scena V. Na wrzosowiskach wiedźmy spotykają się z Hekate, boginią czarów i magii. Hekate jest zła, że wiedźmy nie zaprosiły jej do intrygi, związanej z Makbetem. Król Szkocji żyje w błędnym przekonaniu, że wszystko zawdzięcza sobie. Bogini postanawia przyrządzić wywar, po spożyciu którego Makbet postrada zmysły. Scena VI.
Czytaj dalej: Spotkanie Poety z Rycerzem - streszczenie i interpretacja Ostatnia aktualizacja: 2022-12-08 21:07:32. Opracowanie stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Akt 1, Scena 1 Podsumowanie. Pewnej ponurej, mroźnej nocy strażnicy Francisco i Bernardo opowiadają Horatio, przyjacielowi Hamleta, o duchu, którego widzieli, przypominającym ojca Hamleta. Przekonują Horatio, aby do nich dołączył i próbują porozmawiać z duchem, jeśli pojawi się ponownie. oM6fHNQ.